
Podwodne kraje
Lipiec 1776. Wody Oceanu Atlantyckiego, tuż po katastrofie okrętu.
Czytają:
Jakub Dębski (Narrator)
Wiktoria Czyżewska (Polonia/Wolność)
Muzyka: Aleksandra Szypowska
Perkusja: Szymon Kansy
Tam z miejsca go objęły słone dłonie morza.
Ciało miękko opadło w szerokie przestworza,
zsunęło się w ramiona zimne oceanu,
a nad nim strop się zamknął z gęstej, morskiej piany.
Widzi niewiele — woda cała jest wzburzona,
bo tłuką w jej powierzchnię dłonie i ramiona
ratujących się ludzi, a winne zamętu
potłuczone i ciężkie cielsko ich okrętu
zawisło zaraz obok i powlokło cieniem
grzywy fal wokół siebie, sunąc na stracenie
w ciemną toń oceanu. Hałas przeogromny.
Tadeusz ogłuszony, lecz ciągle przytomny,
słyszy krzyki, trzask drewna, łamiące się kłody,
a wszystko pogłębione mętnym echem wody.
Choć próbuje, nie może się wybić ku górze,
czuje smak soli w ustach i zimno na skórze.
Już się pod nim się otwiera podwodne pustkowie
już brakuje powietrza, już świta mu w głowie
myśl tak dziwna i straszna, że niemal przyjemna,
że może taka jest śmierć: słona, zimna, ciemna.
Poemat Kościuszkowski, Księga I, 245-264.