
Motyl
Lipiec 1776. Poranek na statku.
Czyta:
Jakub Dębski (Narrator)
Muzyka i oud: Ahmad Sharabati
Jednak jeden Tadeusz nie wstaje z posłania,
choć powinien, choć chciałby, coś mu jednak wzbrania,
coś uciska go w sercu. Ciężkie przymuszenie!
Do ziemi go przyszpila bolesne wspomnienie
jak motyla zmarłego pod szpilką badacza,
co już skrzydła rozwijał i w kwiat wieku wkraczał,
lecz przekłuto go z nagła i lot mu przerwano.
Tak oto Tadeusza przyszpilają rano
cienkie ostrza wspomnienia, od stóp aż do skroni,
których wątły blask słońca długo nie rozgoni,
które snu nie chcą oddać, ni dać się przebudzić —
odwieczny trud poranków zbyt czujących ludzi.
Poemat Kościuszkowski, Księga I, 119-130.